Jedno w głowie

(fragment powieści)

– Nie zrzucajcie tych zabawek na podłogę, dopiero je poukładałam! – Agnieszka wyszła z pokoju dziecięcego i zamknęła za sobą drzwi. – Tyle się ogadam i jak grochem o ścianę – rzuciła do czytającego w kuchni gazetę Wojtka. – Ile razy im to powtarzałam?
– Bez mała tysiąc, kochanie. – Stoicki spokój męża w takich sytuacjach działał na nią prowokacyjnie.

– A ty, co tak siedzisz? Widzisz, że mi wchodzą na głowę i nic nie robisz! – zarzut był sprecyzowany, a to oznaczało, że Aga schodzi już na plan B: nie może wyżyć się na dzieciach, będzie się wyżywała na nim. Czas odłożyć gazetę.
– Nie denerwuj się, skarbie. Oni mają zaledwie trzy lata, na głowę to ci dopiero wejdą. – Od razu zorientował się, że strzelił samobója.
– Ach, tak? – zasyczała mrużąc oczy. – To może coś na to zaradzisz, skoro jesteś taki mądry?
Zaradzić musiał, nie było wyjścia – lont był podpalony (sam to zrobił zresztą) a dystans malał z każdą sekundą. Eksplozja nadchodziła wielkimi krokami. Musiał szybko myśleć.
– Prawdę powiedziawszy mam pewien pomysł. – Ratunek przyszedł nieoczekiwanie. Z rubryki ogłoszeniowej w gazecie: “Zatrudnię nianię”. – Widzę, jak ci ciężko i już od dłuższego czasu nad tym myślałem – bajerowanie od zawsze przychodziło mu łatwo. – Jutro sobota, zamiast biegać z mopem, prać i prasować, opiekując się jednocześnie chłopcami, może dla odmiany odpoczniesz?
– Ja odpocznę? A kto zajmie się dziećmi, ty? – ostatnie zdanie zabrzmiało trochę szyderczo.
– Nie, w zasadzie to pomyślałem, że moglibyśmy zatrudnić nianię. Albo jeszcze lepiej! – ten pomysł przyszedł mu przed sekundą i zdawał się o niebo lepszy. – Wyślijmy je na weekend do mojej mamy.
Popatrzyła na niego, jakby się zerwał z choinki.
– Do twojej matki? Żeby mieć potem jakiś dług wdzięczności? – popukała się palcem w czoło. – Ale pomysł z nianią zaczyna mi się podobać…
Zaklął w duchu, że podrzucenie dzieci mamie nie przyszło mu do głowy najpierw. Nie wyskakiwałby wtedy z tą nianią.
– No, ale pomyśl tylko, mielibyśmy wolną chatę. – Oczyma wyobraźni ujrzał, jak mogliby to wykorzystać i przekonanie do tego Agi właśnie stało się jego misją. – I chłopcy byliby zadowoleni, że są u babci.
– Nie no, fajnie. Tylko ja cały czas zamartwiałabym się, czy wszystko u nich w porządku. – Pogroziła palcem. – Znam twoją mamusię, włączy sobie serial i zapomni o bożym świecie!
– Ale dziadek też tam przecież będzie, a on uwielbia zabawy z wnukami, nie odejdzie od nich na krok! – Wojtek koniecznie chciał postawić na swoim.
– No nie wiem. Jak byśmy zatrudnili nianię, to zamknęłaby się z dziećmi w pokoju i też byłby luz. A ja byłabym spokojniejsza, mając ich blisko.
– Jak zwykle. – Czuł, że zaczyna przegrywać. – Nic cię nie zadowoli. Dzisiaj masz ich blisko, czemu nie jesteś z nimi? Bo masz ich chwilowo dosyć! – nie czekając odpowiedział za nią. – Zrozum, im też przyda się trochę odpoczynku od Ciebie.
Milczała, więc trzymał ją w szachu. Potrzebował jednego ruchu, który zakończy sprawę matem.
– Popatrz na to z tej strony: wyślemy chłopców do babci i będziemy mogli się zrelaksować. – Posłane jej znaczące spojrzenie nie spotkało się ze zrozumieniem. Próbował dalej. – Będziemy mieć ciszę, spokój i czas tylko dla siebie. – Nacisk na ostatnie słowa też nie spotkał się z żadną reakcją. – Aga, jeśli zatrudnimy nianię, nie będę mógł ci zrobić relaksującego masażu – dopiero te słowa ją zainteresowały. – Wiesz, na całe ciało.
Agnieszka uśmiechnęła się. Pomysł był dobry. Pokiwała głową, a Wojtek ucieszył się, że wreszcie załapała.
– Dobra, zgoda. Jutro zawozisz dzieci do teściowej. A jak wrócisz zaczniemy od masażu. – Wojtek już w duchu zacierał ręce.

***
– Kochanie, już jestem! – krzyknął Wojtek od drzwi. Odwiózł chłopców i od razu wrócił do domu. – Dziadkowie uszczęśliwieni, dzieci uradowane, teraz nasza kolej!
– Jestem w łazience, zaraz będę gotowa! – Wojtek ucieszył się jak dziecko. – Przygotuj wszystko w pokoju!
– Robi się!
Dziesięć minut później Agnieszka w maseczce na twarzy, w grubym szlafroku i ręczniku na głowie weszła do sypialni z książką pod pachą. Grała cicha muzyka, wszędzie płonęły świece, a Wojtek stał na środku pokoju z olejkiem w ręku, nagi i “gotowy”. Na jej widok poczuł konsternację – nie takiego wejścia się spodziewał. Aga też stanęła zdziwiona.
– Ale Aguś… No przecież masaż, czas dla siebie, relaks…?
– No właśnie, Wojtek – rzuciła mu bokserki, żeby się ubrał. – Masaż, czas dla siebie i relaks – pomachała mu przed nosem przyniesioną książką. Zrzuciła szlafrok i położyła się na łóżku. – Zacznij od karku, po całym tygodniu jestem strasznie spięta.

Leave a comment



Pisarska Kafejka Wszelkie prawa zastrzeżone 2020

Kopiowanie bez zezwolenia zabronione.