Przybysz

Słabe światło kołysanej przez wiatr latarenki rozlewało się po czarnych kocich łbach, jak przychodząca i odchodząca fala, wyłaniając z mroku i na powrót w nim ukrywając coraz to inną okalającą taras krzaczastą roślinność. Najeżone krzewy i wzburzone wiatrem drzewa zdawały się ożywać, jakby miały w sobie coś z ludzi. Pełzające po obrzeżach tarasu trawy szumiały złowrogo, zdawać by się mogło, że instynktownie próbują chować się za wyznaczające ich teren kamienie.

Ten niemal teatralny pokaz, rozgrywający się przed oczami Davida, miał w sobie coś romantycznego i upiornego zarazem. Nigdy dotąd nie widział tak niesamowitej scenerii. Przez chwilę dał się jej porwać i chłonął coś, czego nazwać nie potrafił. Ale to bardzo wciągało. Czuł się tym niemal zahipnotyzowany.

Nagły i nieprzyjemny podmuch powietrza wyrwał go z tego stanu. Wzdrygnął się. Skąd ten zimny wiatr w samym środku upalnego lata?

Spiesznie wstał z fotela. Lilian jeszcze nie wróciła. Dopiero teraz zorientował się, jak długo tu siedział. Wszedł do domu i w ciemności poszukał ręką kontaktu. Pstryknięcie przełącznika nie spotkało się z żadną reakcją.

– Cholera…!

Podpięty do ładowarki telefon zostawił na parapecie. Ciekawe, czy zdążył się naładować, nim odcięło prąd. Wzrok już przyzwyczaił się nieco do ciemności. Blade światło z tarasu, tańczące w wyraźnie szybszym już tempie, wystarczyło mu w zupełności.

– Dwadzieścia dziewięć procent, lepsze to niż nic…

Sprawdził listę połączeń. Lilian nie dzwoniła.

Zamyślił się, wlepiając wzrok w trwający za oknem spektakl. Na tarasowym stoliku zostały dwa kieliszki i czekające na Lilian chłodzące się wino. Chciał jej zrobić niespodziankę.

Odkładał właśnie telefon, gdy kątem oka zobaczył, że na wyświetlaczu coś zamigotało. Dziwne, żadnego sygnału? Nie wyciszał przecież komórki. Pospiesznie to sprawdził – nie było połączenia ani wiadomości tekstowej. Ale przecież wyraźnie coś widział!

Wzruszył ramionami. Wygasił ekran. I wtedy znów pojawiło się to samo. Tym razem zauważył więcej. Na ekranie zamigotał czerwony kwadrat: Aplikacja >PRZYBYSZ< z informacją “ready to connect”.

– Co u diabła..?

Nie miał teraz ani czasu, ani ochoty na rozpracowywanie jakichś śmieciowych aplikacji, które wzięły się nie wiadomo skąd. Czekał na jakiś znak od Lilian, bateria ledwo zipie, nie będzie jej trwonił na jakieś gówno.

– Gdzie to cholerne “usuń”?!

W tym momencie świeczka w ogrodowej latarence zgasła i to rozproszyło go na chwilę. Na tyle, by ciut za długo przytrzymać kciuk na migającym czerwonym kwadracie.

Całkowicie ciemny już teraz pokój na sekundę rozświetliło czerwone światło z telefonu. To, co zobaczył za chwilę, wprawiło go w osłupienie. Na wyświetlaczu pojawiła się informacja: “Aplikacja >PRZYBYSZ< pomyślnie zainstalowana”.

Na zewnątrz wiatr uderzył gwałtownie i z tarasu dobiegł odgłos tłuczonego szkła. David podniósł wzrok, ale jego oczy rejestrowały tylko ciemność. Dziwny dreszcz wstrząsnął jego ciałem.

Nagle taras rozświetliła błyskawica. Trwało to ułamek sekundy, ale wystarczyło, by to zobaczył. Lekko przeźroczystą, skuloną postać dorosłego człowieka.

Przybysz się zmaterializował.

Leave a comment



Pisarska Kafejka Wszelkie prawa zastrzeżone 2020

Kopiowanie bez zezwolenia zabronione.