Krótka rozprawa o długości krawata prezydenta Mongolii

Wcale a wcale nie chce mi się pisać,

Ale skoro już zacząłem to trzeba coś urodzić.

Nie ma się co nad sobą użalać –

I trzeba się z tym pogodzić!

 

W końcu ta historia nie jest taka długa,

Jak by się zdawało od jej rozpoczęcia.

Ale w tym wypadku i w tej sytuacji –

Dostałem wzdęcia…

Z zawzięcia.

 

Wspaniale by było, gdyby z zawziętości

Mógł się człowiek wyzbyć gorzkiej naiwności.

Na sięgnięcie ręki gwiazd cała gromada

Oddalona w nicość mych grzechów parada – odejdzie.

 

Na szczycie tej wieży, w tym strasznym zamczysku

Uwięziona od wieków śpi piękna królewna.

Śpiąc czeka na księcia, co ją wyswobodzi,

Lecz on nie przybędzie – i to jest rzecz pewna.

 

Nie można uciec od siebie, ni twarz swą zapomnieć.

Nieśmiertelność dla wybranych dana jest od bogów.

Linie przeznaczenia dawno nakreślone –

Tak głupich, jak i mądrych, prostaków i królów.

 

Od poczęcia los ludzki krwią jest zapaćkany,

Los pieprzony odwiecznie za gardło nas ściska.

Świadomość istnienia wyryta na skale

Lecz świadomy tego człowiek nic z tego nie zyska.

 

Ni piesek, ni kotek nie wie, co jest grane –

Bo ich życie również krwią jest zapaćkane –

Pojebane.

 

Czy w Miłości ma zguba, czy me wybawienie?

Zaiste nurtujące jest to mnie pytanie.

Ale znając siebie, to z całą pewnością

Pytanie, jak to pytanie – pytaniem zostanie.

 

Kto wie, co jest grane niech powie mi zaraz;

Jak się je rzodkiewki: osobno czy naraz?

I kto z tutaj obecnych odpowie dokładnie;

Lepiej, jak się zapracuje, czy jak się ukradnie?

 

Historia ta krótką być miała i wedle obietnicy;

Z kostnicy ukradziono ciało robotnicy.

Kończąc tę opowieść stwierdzam teraz szczerze:

Prezydent Mongolii swych krawatów nie pierze!

 

Leave a comment



Pisarska Kafejka Wszelkie prawa zastrzeżone 2020

Kopiowanie bez zezwolenia zabronione.