dzien-za-kontuarem-pisarska-kafejka

Dzień za kontuarem

9 października 2003 roku

Styl zapisu:

Chronologiczny, godzinowy.

 

Bohaterowie:

Ja (25)

Ciotka (~60)

Janusz (~62)

ten upał mnie zabije-pisarska-kafejka

Ten upał mnie zabije

Czasem człowiek rankiem w sennym ogłupieniu

Idiotyzm uczyni wbrew sobie samemu.

Za tępotę trzeba zapłacić sowicie.

Czasem głupio wstawać już o samym świcie.

widzieliscie-snieg-pisarska-kafejka

Widzieliście śnieg

 

jakby to było z góry założone

wraz z wybiciem grudnia

z nieba zleciał puch

szczęśliwy że znów dopuszczono go do głosu

 

dab-pisarska-kafejka

Upadłe trociny – leśne epitafium

Na skraju polany stary pniak próchnieje,

na nim zamyślony siedzi drwal brodaty.

Spogląda na piłę nieobecnym wzrokiem.

Koniec przerwy, już pora wziąć się do roboty.

przygoda-w-autobusie-pisarska-kafejka

Zmiana czasu

Na przystanku autobusowym nie ma nikogo, oprócz mnie. Jesienne popołudniowe słońce niechętnie przedziera się przez łysiejące korony drzew. Wiatr znęca się nad strzępem porwanej gazety, miotając nią to tu, to tam. Nie chce mi się jechać. Matko, jak mi się nie chce…! Najchętniej wróciłabym do domu, zanim się zrobi szarówka. Nie lubię tej pozbawionej jakiegokolwiek kolorytu pory dnia. Napawa mnie dziwnym niepokojem.

shit-happens-pisarska-kafejka-pisarska-kafejka

Shit happens

Piotr rozmasował bolące skronie i stęknął. Projekt, nad którym skupiał się w tej chwili, nie mógł być dalej odwlekany w czasie. Pewne czynniki nie mogły do tego dopuścić. Gdyby nie wyrobił się z tym zadaniem, mógłby rozejść się konkretny smród na całym wydziale. A do tego nie można było dopuścić. Na szczęście znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Choć niewiele brakło, a byłby się skompromitował w obecności całego zespołu.

sad-dog-pisarska-kafejka

Świąteczne pragnienie

Tegoroczna zima dawała się wszystkim mocno we znaki. Siarczysty mróz z każdym dniem przybierał na sile a szalejąca już niemal tydzień zawierucha zdawała się nie mieć końca. Nikt, jeśli nie musiał, nie wystawiał nosa z domu.

Przenikliwy wiatr chłostał niemiłosiernie, wdzierając się przez szpary prowizorycznej, rozlatującej się już budy. Potworne dreszcze nie przestawały wstrząsać wychudzonym ciałkiem potarganego, brudnego psiaka.

morderstwo-pisarska-kafejka

Morderstwo przy ulicy Bławatnej

Świadomość Michała zaczynała powoli się budzić. Nocne odmęty snu mijały bezpowrotnie. Ciszę odmierzało jedynie tykanie zegara.

Ranek przywitał go ciężkimi kroplami deszczu. Za brudnymi szybami w oknach bez firanek przewijały się nisko wiszące ołowiane chmury. Dawały przedsmak najbliższej dniówki, która zapowiadała się parszywie.

Jak każda inna zresztą.

niedokonczony-wiersz-pisarska-kafejka

Niedokończony wiersz o zasadach pisania…

 

Rozpocząć już pora, dobry czas jest na to.

Zapiszę me myśli, nim upadną w błoto.

Wszystkie te bez sensu słowa zapisane

Mam nadzieję szybko będą zapomniane.

 

przypadek-pisarska-kafejka

Przypadek

Wypatrywałam zamówionej taksówki. Oddychałam głęboko, próbując uspokoić kołaczące serce. To był dzień, na który czekałam całe życie. Szansa, o którą prosiłam, nie bardzo wierząc w to, że ją dostanę. To spotkanie zadecyduje o całej mojej karierze. O wszystkim.

Wdech – wydech.

Pisarska Kafejka Wszelkie prawa zastrzeżone 2024

Kopiowanie bez zezwolenia zabronione.