Witamy w Pisarskiej Kafejce
Zaparz sobie kawę i zanurz się w lekturze 🙂
Słowa miłości
zakładam tę koszulę nocną
i czuję cię
namacalnie
znów jestem tam
w ogrodzie
Polowanie
Cisza lasem płynie, oczy ma zamknięte.
Ślepa na zło w sercu człowieka poczęte.
Łzy porannej rosy skrzą się na sośninie.
Przymrozek przycupnął w młodej jarzębinie.
Dzień, który wszystko zmienił
– Tato, daleko jeszcze? – rzucam pytanie, patrząc jak wijące się pasma asfaltu ciągną się w nieskończoność.
– Jeszcze dwie godziny, kochanie. – Ta odpowiedź potęguje moje przygnębienie.
– Nudzi ci się? – pyta mama. – Może poczytasz książkę, którą ci dałam?
– Ta. Jasne – to jedyne, co mogę odpowiedzieć.
Nuda i beznadzieja. Patrzę na komórkę. Nadal zero zasięgu. Czuję, jakby ktoś odciął mnie od kluczowej części mnie samej.
Wakacyjna przygoda Nataszki
Nastały upragnione wakacje. Nataszka skończyła właśnie pierwszą klasę i wreszcie mogła wyjechać z rodzicami na zasłużony wypoczynek. Mama z tatą wynajęli na dwa tygodnie mały domek w urokliwej wiosce, położonej niedaleko Łodzi.
Pierwsza wizyta doktora Fraszki 😉
Żona się krząta, przy obiedzie trudzi.
Mąż skonsumowałby, ale ją.
Żona: – Kurczaczek właśnie dochodzi.
Mąż: – Dobrze, że chociaż on.
Czy pół roku wystarczy, by zgasić uczucie?
Słuchawkę podnoszę po drugim dzwonku.
– Halo?
– Cześć Adam, tu Sylwia.
To wypowiedziane imię sprawia, że w jednej chwili czuję, jak zimny pot spływa mi po plecach. Od razu poznaję jej głos. Postanawiam jednak udawać, że jej nie kojarzę. Sam nie wiem do końca, dlaczego.
czwarta róża
był
nie ma
nie minęła nawet godzina
a wszystko zniknęło
wyszedł
zostawiwszy tylko swój zapach
w rogu poduszki
Dzień za kontuarem
9 października 2003 roku
Styl zapisu:
Chronologiczny, godzinowy.
Bohaterowie:
Ja (25)
Ciotka (~60)
Janusz (~62)
Walentynkowe zamyślenia
* * *
siedząc na plaży
nie mogłam zdecydować
patrzeć na morze
czy w twoje oczy
wybrałam oczy
Wszyscy oprócz mnie
wszyscy znają mojego chłopaka z widzenia
znają jego prawdziwy głos
wszyscy oprócz mnie
Ten upał mnie zabije
Czasem człowiek rankiem w sennym ogłupieniu
Idiotyzm uczyni wbrew sobie samemu.
Za tępotę trzeba zapłacić sowicie.
Czasem głupio wstawać już o samym świcie.
Buszujący w zbożu
wiem że tam jesteś
siedzisz w wysokiej trawie
i tylko czubek twojej głowy
lekko wystaje nad źdźbła
Widzieliście śnieg
jakby to było z góry założone
wraz z wybiciem grudnia
z nieba zleciał puch
szczęśliwy że znów dopuszczono go do głosu
Upadłe trociny – leśne epitafium
Na skraju polany stary pniak próchnieje,
na nim zamyślony siedzi drwal brodaty.
Spogląda na piłę nieobecnym wzrokiem.
Koniec przerwy, już pora wziąć się do roboty.
Zmiana czasu
Na przystanku autobusowym nie ma nikogo, oprócz mnie. Jesienne popołudniowe słońce niechętnie przedziera się przez łysiejące korony drzew. Wiatr znęca się nad strzępem porwanej gazety, miotając nią to tu, to tam. Nie chce mi się jechać. Matko, jak mi się nie chce…! Najchętniej wróciłabym do domu, zanim się zrobi szarówka. Nie lubię tej pozbawionej jakiegokolwiek kolorytu pory dnia. Napawa mnie dziwnym niepokojem.
Najnowsze komentarze